Historia czemu akurat zawiesiłam oko na tej włóczce w środku marca jest dość zabawna, któregoś czwartkowego wieczoru bardzo zapragnęłam bluzki/tuniczki z Blooma, zapakowałam do koszyka 2 motki. ale ponieważ nie mogłam do końca zdecydować czy to na pewno ten kolor… i wiedziona przedziwnym impulsem postanowiłam poczekać do soboty i 40-go filmu live z Mariolcią „bo, a nuż będzie jeszcze omawiana jakaś włóczka i zapragnę coś dorzucić”… i pech chciał, że tego sobotniego dnia była promocja akurat na blooma i zanim się zorientowałam… już były pustki (a w czwartek to stany były naprawdę super wysokie, że tak powiem powodziowe! (z półek się aż wylewało) nic zatem, nie wieszczyło zagłady)… ale ponieważ jestem urodzonym optymistą pomyślałam sobie „widocznie tak miało być” i na złość całemu światu, który zapragnął (nagle, dokładnie wtedy jak ja) blooma, przeniosłam oko na 3 motki zakupionego pół roku temu u Pani Patrycji sol degrade. Zaczęło się od bluzeczki… ale szybko pobiegłam do sklepu i zgarnęłam pozostałe 4ry motki i tym sposobem powstała ona: Sukienka)

Druty: oliwne 6,0 Addi na stałej żyłce oraz bambusowe 6,0 Addi na stałej żyłce

(przód dziergałam na oliwnych, a tył na bambusach, wydawać by się mogło, że wyjdzie to samo…, ale ku mojemu zdziwieniu przód był bardziej zwarty niż tył – co jest dość ciekawe. Było to całkiem widoczne na takiej długości ubioru, wnioski są dwa albo jest jakaś mikro-tyci-tyci różnica pomiędzy rozmiarówką bambusa i oliwnymi… albo ja inaczej przerabiam na tych dwóch rodzajach? W przypadku oliwnych, ponieważ mają „lepszy poślizg” robię ściślej, a na bambusach które są bardziej „szorstkawe” robię luźniej? Ot taka ciekawostka – nigdy tego wcześniej nie zauważyłam, ale może to dlatego, że zazwyczaj nie dziergam na tak dużych drutach, a na nich pewnie szybciej widać nawet małe różnice? )

Włóczka: Sol Degrade (kolor 035) – Lang Yarns, 7 motków. (w zasadzie na długą sukienkę tym wzorem starczyłoby spokojnie 6). Pierwsze 3 motki były dla mnie łaskawe, koniec jednego idealnie komponował się z początkiem lub końcem kolejnego motka. Pozostałe 4ry motki (czyli druga strona sukienki) mocno mnie przeszkoliły, bo włóczka była mocno powiązana supełkami - najczęściej najjaśniejszy kolor z najciemniejszym… i żeby uzyskać te naturalne przejścia kolorów dużo się nacięłam i nawiązałam, ot pech , zatem z 7miu motków tej włóczki zostało mi aż 85gr, różnych ułomków z kilku motków, ośmielam się zatem twierdzić, że jakby sukienka była ciut krótsza to można by spokojnie zrobić ją z 6ściu motków (Morał jest taki : albo kup 6 motków, ale nie zawsze mogą udać Ci się „idealne pasy”… albo kup 7 motków, zrób sukienkę z 6ściu, a z 7-go (lub jego ułomków) zrobisz sobie 100g (lub ciut mniej) komin oczkiem prutym )

Wzór: autorstwa Pani Stasi Wilczyńskiej, inspiracją do sukienki był „Mech we mgle”

(na długość to w mojej wersji sukienki 14powtórzeń tego 16rzędowego ażuru, ilość nabranych oczek zarówno na przód jak i na tył to 81oczek)

Konstrukcja: sukienka była robiona w dwóch częściach (nie na okrągło!) osobno przód i tył (a następnie zszyta). Był to zabieg celowy, tak by móc po obu stronach zrobić rozporki (do wysokości kolana), tak by móc spokojnie poruszać się w tak długiej sukience.

Dzianina jest superlejąca, świetnie układa się do ciała. Po ok 10-15min od założenia jej na siebie osiąga się stan, w którym dzianina osiąga swoją prawdziwą długość, przy ubraniu sukienki wydaje się, że jest ona do kostek. Dopiero jak dzianina się „uleży na człowieku” osiąga długość - że tak powiem „całkowitą” ok 2cm nad ziemią. Wydaje mi się, że taka sukienka, gdyby ją zrobić z czterech motków byłaby „w kolanko”.

gallery1 gallery1 gallery1
gallery1 gallery1 gallery1

Zaloguj się by komentować.

Komentarze

0
Anna_03
3 years ago
Piękna i efektowna sukienka - podziwiam i gratuluję:)
Like Like
0
marzena1970
3 years ago
Piękna kiecka wyszła i do tego ażurowa ??Całość idealna!
Like Like
0
IBAG
3 years ago
Podziwiam i gratuluję tak oryginalnej i niepowtarzalnej sukienki,coś wspaniałego.
Like Like
0
migdal
3 years ago
Ofelio - i Ty potwierdzasz to, że plany są najbardziej po to, żeby je zmieniać... - hahaha! - dzięki temu zdarzają nam się rzeczy niby przypadkowe, za to jak piękne! Na Blooma jeszcze przyjdzie czas, a teraz masz ŚWIETNY KAWAŁ PIĘKNEJ KIECKI! - gratuluję i fajnie, że ją przesłałaś do galerii!
Like Like
0
akon
3 years ago
Eh, robi wrażenie! Zawsze mi się marzy choć czasem nosić długie suknie jak nasze pra-pra-babcie;))) chyba się zainspiruję :)) Podziwiam!
Like Like
0
Renia27
3 years ago
Toż to dzieło sztuki, nie sukienka. Wspaniały udzierg!
Like Like
0
eniteczka
3 years ago
Gratuluję niepowtarzalnej kreacji ?Nowelka dziewiarska też udana!!! Poproszę o kolejne odsłony Twoich talentów!
Like Like
0
pattulla
3 years ago
Kawał dobrej roboty!
Piękna.
Like Like
0
Agata.wandzel@wp.pl
3 years ago
Suknia- uosobienie wdzięku i niewinności, pomimo dość mrocznych barw z prześwitami błękitu... A historia sukienki- po prostu salonowy humor i elegancja niegdysiejszego Kabaretu Starszych Panów.
Każda ulica, deptak, skwer zyska z Twoją na niej obecnością w tej sukni. Pokaż kolejne prace!
Like Like
0
Baster
3 years ago
Wow! Naprawdę robi wrażenie ???piękna ?
Like Like